Dzisiejszy artykuł zacznę podziałem poetów na trzy grupy, według „socjopatopoetyki”.
Pierwsza grupa to rzemieślnicy.
To twórcy, którzy wspaniale władają słowem pisanym. Ortografia, gramatyka, wszelakie środki językowe czyniące ze zbioru zdań poezję, nie są im obce. Są ekspertami od pisowni polskiej. Ich poezja zawiera wszystkie środki stylistyczne, które definiują (na piśmie) gatunek poezji.
Anakolut, antyteza, apostrofa, elipsa, epifora, inwersja, paralelizm, powtórzenie, przerzutnia, pytanie retoryczne, wykrzyknienie…
W ich wierszach znajdziecie to wszystko. Jednak poezja ta pozbawiona jest jasności przekazu. Czytając ich wiersze, ma się ochotę zasnąć, albo zapaść pod ziemię. Są naszpikowane metaforami cięższymi od kowadła olbrzymów, absolutnie niezrozumiałe nawet dla fanów poezji i tym samym, w swojej technicznej doskonałości stają się zbitkiem niejasnych dla 90% ludzkości zdań. Poezja techniczna. Przydatna dla duszy zupełnie do niczego.
Druga grupa to poeci utalentowani. W przeciwieństwie do rzemieślników, którzy mają wszelaką wiedzę techniczną, ci drudzy posiadają świadomość ducha poezji. Talent – czyli wyczucie, czym jest poezja, oprócz zasad pisowni i „literackich sztuczek”. Piszą sercem, a nie ściągą z wykazu „elementów poezji dla zaawansowanych”. Oczywiście i oni mogą mieć pełną wiedzę „rzemieślników”, jednak ich poezja pochodzi z głębi wszelakich emocji, a nie z „instrukcji obsługi”, a przy tym są świadomi, że piszą w świat, a więc świat musi ich choć odrobinę zrozumieć. I tym samym, ich wierszami karmią się wszelacy chętni, wrażliwi.
Wreszcie trzecia, najmniej liczna, choć najbardziej znana grupa poetów.
Poeci z krainy poezji.
Oni nie piszą poezji. Oni są poezją.
Absolutnie doskonali, zarówno w pisaniu wierszy, odczuwaniu ich sercem, jak i z niebywałą, nieograniczoną, zupełnie nie z tego świata (!) wyobraźnią i wrażliwością artystyczną. Obrazy, historie, jakie malują słowem, są niczym eksplozja. Zachwytu, zaciekawienia, zaniepokojenia, niedowierzania co do ich literackiego absolutu. Myślę, że gdyby dało się zaobserwować „konstrukcję dusz”, ich dusze nie przypominałyby ani trochę dusz nie-arcyartystów. Odróżnia ich od poprzednich grup to, że gdy się ich czyta, niemalże od pierwszego wersu, pierwszego wiersza wie się, że ma się do czynienia z geniuszem.
Pawlikowska-Jasnorzewska, Poświatowska, K. K. Baczyński, Broniewski, Różewicz, Szymborska, Stachura, Grochowiak, Osiecka…
Oni byli ponad wszystkimi rzemieślnikami i poetami utalentowanymi. Byli, jak aniołowie poezji, ponad nami – uczniami.
Literacko poza zasięgiem wszystkich innych, nie zasiadających w ławie dla poetyckiej elity.
Panie i Panowie.
Przedstawiam Wam geniuszkę poezji polskiej.
Elżbieta Kurowska, z Głowaczowej, na Podkarpaciu.
Autorka tomiku „W peryskopie słonecznika”, zawierającego 126 wierszy spisanych przez nią w ciągu…50 lat życia.
Tak długo ukrywał się ten poetycki anioł, zanim – wznosząc się ponad nasze głowy – ukazał piękno swej twórczości, pół wieku skrywanej przed światem.
Jeśli wojna jest kobietą
Jeśli wojna jest kobietą, to wyłącznie:
drzewem obdartym z kory,
złamanym skrzydłem ptaka,
postrzępioną fotografią w kieszeni munduru,
desperacką próbą wytargowania życia córki za własne.
Jeśli wojna jest kobietą, to z przebitym wielokrotnie łonem,
z odbezpieczonym granatem w gardle,
by nie rozerwać ciszy,
nie zdradzić kryjówki.
Jeśli wojna jest kobietą,
to panią malowaną w męskich snach o potędze,
i panią na jawie
z ustami pokrytymi popiołem,
z czerwonymi paznokciami wbitymi w ziemię
z oczami pustymi jak niebo.
Jeśli wojna jest kobietą,
to pękniętą wiolonczelą z wyprutymi żyłami,
bezdźwięczną na zawsze,
dłońmi podtrzymującymi brzuch,
by nie eksplodował życiem,
gdy zawyją syreny,
głuchą ciszą po mężczyźnie.
Jeśli wojna jest kobietą,
to jednym marzeniem tylko:
żeby skończyć się jak najszybciej.
Życie
Jesteś życie
dłużej niż cię pamiętam
i krócej niż sięgają moje zuchwałe sny
Jesteś wszystkim czym żyję
jak i dla kogo
I dopóki jesteś
chce mi się żyć z wiarą
jak z czterolistną koniczyną w zębach
że mnie nie opuścisz
przed końcem moich snów
bo jeśli mnie zabraknie
to czym będziesz żyć
jak i dla kogo
Krzysztof Kędzior/socjopatopoetyka – autor jedenastu książek wydanych przez wydawnictwo Miniatura, w tym ośmiu poetyckich i trzech prozatorskich.
„Poeta od czarnej roboty” – poruszający się w tematyce społecznego wykluczenia, samotności, depresji, grzechu, buntu, szaleństwa, krzyku. Miłośnik twórczości poetów wyklętych. Autor profilu autorskiego „socjopatopoetyka”, oraz „Przyjaciel Manekin”(FCB)
zdjęcie: Krzysztof Kędzior
