Nikt nie przeklina tak jak poeci

Nie da się nie zauważyć – poezja odchodzi w przemilczenie, traci zainteresowanie tzw. masowego odbiorcy. Staje się reliktem dawnych czasów, pojmowanym jako…

No właśnie.

Z moich obserwacji wyłania się stereotyp charakteru owej sztuki.

„Nudne”, „ckliwe”, „mdłe”, „przesłodzone”, „niezrozumiałe – w swojej mnogości metafor”.

Poeci: „w okularach, szalikach do ziemi, z głosikiem rusałki. Chuderlawi, zakompleksieni, nijacy…”

Poetki: „bez temperamentu, krzty urody, szare myszki, doświadczające w życiu tylko zapachu biblioteki, przemykające ulicami, jakby wystraszone światłem dnia…”

Jakaż krzywda dla poezji i jakiż nieprawdziwy obraz tej sztuki!

Poezja – gdyby chcieć zagłębić się w niej, pomimo istniejących stereotypów – to cały katalog skrajnych emocji: od miłości, poprzez smutek, grzech, aż po czyste szaleństwo.

Moje ulubione grono poetów – poeci wyklęci – to nie tylko twórczość daleka od stereotypowego „przesłodzenia”, ale i sami twórcy, jakże odlegli od obrazu tych „cichych, nijakich, bez ognia w duszy…”

W gronie tym „zasiadają” wszak awanturnicy, szaleńcy, których umysł dawno wymknął się spod kontroli poprawności i zdrowego myślenia; outsiderzy, narkomani, alkoholicy…

Twórczość Charlesa Baudelaire’a była do tego stopnia kontrowersyjna, że autorowi wytoczono proces sądowy, zakończony wyrokiem zapłaty grzywny za obrazę moralności publicznej, a niektóre jego teksty objęto zakazem publikacji.

Ekscentryczny do granic możliwości Rimbaud został okrzyknięty enfant terrible, czyli kimś łamiącym wszelkie normy społeczne.

Edgar Allan Poe u schyłku swojego życia popadł w obłęd – aż w końcu znaleziono go martwego, leżącego na jednej z ulic, a jego śmierć uznano za zgon „w tajemniczych okolicznościach”.

Mamy i polskich „wyklętych”, jak Andrzej Bursa, Edward Stachura, Kazimierz Ratoń, Jan Rybowicz, Stanisław Grochowiak i kilkoro innych.

Nie, żebym promował szaleństwo i społeczne pogubienie!

Ale ileż głębokich, ciekawych i niebanalnych historii powstaje z umysłów ludzi, którzy życie poznali od strony najgorszych zakamarków codzienności…

Tak, jestem pewien, że swoim nieokiełznanym, emocjonalnym temperamentem poezja potrafiłaby wstrząsnąć niejednym, pragnącym przeżywać skrajne emocje człowiekiem. I nie ustępuje w tym sztuce kina, obrazu, muzyki.

Ha! W poezji nie masz podanej na tacy wizualizacji przekazu. Tu wszystko musisz zobaczyć oczyma wyobraźni – „wymyślić sobie” własny obraz do słów, które czytasz.

Czyż to nie fascynujące?

Czytając, stawać się niejako „współautorem” sztuki – poprzez nadanie jej własnej interpretacji, znaczenia, scenerii i bohaterów?

Poeci to „duchowi straceńcy”, jak zwykłem ich (nas) nazywać. Nie uganiają się za sławą, pieniędzmi i zaszczytami, dawno pogodzeni z tym, że miejsce ich sztuki jest w kulturowym undergroundzie. Za to gdy nienawidzą, gdy się gniewają, gdy są zrozpaczeni, oraz gdy KOCHAJĄ – zawsze robią to „za wszelką cenę”. Całą mocą swojej dzikiej, poplątanej duszy.

A my, odbiorcy poezji, mamy możliwość zagłębienia się w te niepokorne umysły – jeśli zechcemy czytać ich wiersze.

Więc do boju, drodzy Człowiecy, pragnący głębokich doznań, opowieści, emocji…

Łapmy się za poezję!

A teraz poczytajcie trochę poezji wyklętej…

Kazimierz Ratoń

„Jestem ślepy – jestem osaczony”

Jestem ślepy jestem osaczony

przez istnienie i nieistnienie Boga

przez nienawiść i miłość do Boga

przez szyderstwo z Boga

przez litość dla człowieka

przez cierpienie człowieka

Jestem ślepy i

nie myślę o życiu

myślę o śmierci

nie myślę o rozkoszy

myślę o bólu

jestem przerażony

tym że istnieję

tym że istnieć nie będę

jeszcze czekam

jeszcze na coś czekam

czekam na miłość i nienawiść

czekam na ludzki szloch

świat objawia się w płaczu

świat objawia się w rozpaczy

tylko ona może mieć jeszcze znaczenie

gdy chroni nas przed obłędem

przygotowuje do spokoju w chwili agonii

Jestem ślepy i osaczony

leżę w ciemnej studni

czekając na płacz

na trwogę wszystkich rzeczy

Józef Gielo

„Bojownik”

W noc kładłem skołataną głowę

Po to abyście układni milczący

Mogli nad moim grobem

Cieszyć się własnym słońcem

Wiem to z całą mocą

Runie imperium na wschodzie

Lecz jakże ciężko dzisiaj żyć

O suchym chlebie i wodzie

Jak ciężko szukać gwiazd na niebie

Nadziei w pościeli sponiewieranej

Jak ciężko w głęboką noc

Otwierać własne rany

Tekst:

Krzysztof Kędzior/socjopatopoetyka – autor jedenastu książek wydanych przez wydawnictwo Miniatura, w tym ośmiu poetyckich i trzech prozatorskich.
„Poeta od czarnej roboty” – poruszający się w tematyce społecznego wykluczenia, samotności, depresji, grzechu, buntu, szaleństwa, krzyku. Miłośnik twórczości poetów wyklętych. Autor profilu autorskiego „socjopatopoetyka”, oraz „Przyjaciel Manekin”(FCB).
Wolontariusz w galerii NDSM FUSE, w Amsterdamie.

Share the Post:
Powiązane posty

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przejdź do treści
Tylkokulturalnie.nl
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.