Poezja…
Czy to tylko teksty mające na celu wprowadzić czytelnika w błogi stan romantyzmu? Stworzone przez autorów, by wypełnić odbiorcom wolny czas pomiędzy pracą a błogim snem, opowiadając o kwiatach, miłościach i uwielbieniu egzystencji?
Okazja, by się wyciszyć? Nakarmić ducha czymś pozytywnym, kolorowym, powodującym stan melancholii i zadumy?
Nie raz jeszcze, mam nadzieję, pokuszę się, by udowodnić Wam, jak wielorakie znaczenie i misje ma owa sztuka, skrzywdzona mdławymi stereotypami i odrzucana w coraz większą niepamięć, jakoby była „najbrzydszą ze sztuk”…
Pojmowana niczym coś słodkawego, trudnego w zrozumieniu i silącego się udowadniać nam, „przeciętnym”, jak nieobyci jesteśmy w ojczystej mowie, skoro tych wszystkich wierszydeł zrozumieć nie możemy za nic na świecie. Tych zawiłych, skomplikowanych, tajemniczych wersów, o czymś niezwykle niewiadomym…
I owszem.
Jest grono poetów, pośród innych poetów, których wierszy za czorta zrozumieć się nie da, jeśli nie jest się ekspertem lingwistyki. Ale to temat na inny czas.
Są jednak poeci – i jest ich naprawdę sporo – którzy nie mają na celu po prostu udowadniania nam, jacy to oni oczytani, a my… o wiele mniej. Poeci z misją niesienia przekazu…
Taka poezja jest smakowita!
I taka zyskuje zgoła odmienną od „poetyckich rebusów” rolę…
Podobno wielcy poeci i ich twórczość potrafią zmieniać losy Ziemi. Ich bunt, ich pochwalanie, ich emocjonalne spowiedzi, przestrogi, wskazania…
Pewne jest jedno. Każdy, kto ma głos, ma prawo używać go w „wielkich sprawach tego świata”. Kiedy jest nim sztuka, mamy prawo używać jej mocy do jego naprawiania.
Dziś o „wielkiej sprawie” powiedzą martwi poeci.
Obaj żyli w czasach wojny i obaj na niej zginęli.
Obaj byli żołnierzami. Obu dosięgły kule. Lecz misją ich poezji było to, czym dziś zakończę artykuł:
Nigdy więcej zabijani
(zdj. Krzysztof Kędzior. Anna Frank, ofiara obozu koncentracyjnego, niemiecka Żydówka mieszkająca w Holandii. Mural na budynku Muzeum Street Artu w Amsterdamie)
Krzysztof Kamil Baczyński
Elegia o chłopcu polskim
Oddzielili cie syneczku od snów co jak motyl drżą
Haftowali ci syneczku smutne oczy rudą krwią
Malowali krajobrazy w żółte ściegi pożóg
Wyszywali wisielcami drzew płynące morze
Wyuczyli cię syneczku ziemi twej na pamięć
Gdyś jej ścieżki powycinał żelaznymi łzami
Odchowali cię w ciemności odkarmili bochnem trwóg
Przemierzyłeś po omacku najwstydliwsze z ludzkich dróg
I wyszedłeś jasny synku z czarną bronią w noc
I poczułeś jak się jeży w dźwięku minut zło
Zanim padłeś jeszcze ziemię przeżegnałeś ręką
Czy to była kula synku czy to serce pękło
Wilfred Owen
Hymn dla ginącego pokolenia
Jakie dzwony dla tych co w tej rzezi giną?
Tylko straszliwa wściekłość moździerzy.
Tylko karabiny swoją strzelaniną
Klepią seriami wizgi pacierzy.
Żadnych bzdur dla nich, dzwonów ni ornatów;
Ni żałobnych głosów, za wyjątkiem chórów, –
Przeraźliwych chórów wyjących granatów;
I trąbek wzywających z domu murów.
Jak im palić świece na pożegnanie?
Choć pozostaną puste chłopców dłonie
W ich oczach święty blask pożegnań płonie.
Dziewcząt bladość ich całunem się stanie;
Czułych umysłów pamięć – kwiatów dary;
A każdy zmierzch im zaciąga kotary.

Krzysztof Kędzior/socjopatopoetyka – autor jedenastu książek wydanych przez wydawnictwo Miniatura, w tym ośmiu poetyckich i trzech prozatorskich.
„Poeta od czarnej roboty” – poruszający się w tematyce społecznego wykluczenia, samotności, depresji, grzechu, buntu, szaleństwa, krzyku. Miłośnik twórczości poetów wyklętych. Autor profilu autorskiego „socjopatopoetyka”, oraz „Przyjaciel Manekin”(FCB).
Wolontariusz w galerii NDSM FUSE, w Amsterdamie.
